endokobieta | e-blogi.pl
endokobieta
Czwartek 2018-04-12

Jest czwartek a w poniedziałek miałam laparoskopię. Czuję się bardzo dobrze, aż sama się dziwię, że tak szybko udało mi się pozbierać. Jestem z siebie dumna 😊 


Pewnie nie byłoby tak kolorowo gdyby nie mój mąż, który bardzo sie stara i we wszystkim mi pomaga. Jest moim kucharzem,  sprzataczką i pielęgniarką. Fajnie jest mieć przy boku kogoś takiego ❤


Po operacji 2018-04-10

Wczoraj miałam zabieg. Wszystko się udało. Ognisko endometriozy z jelita zostało usunięte co cieszy mnie chyba najbardziej, bo myśl o stomii mnie paraliżowała. Jajowody zostały udrożnione i za jakieś 4-6 miesięcy będę mogła starać się o dziecko Smile Lekarz powiedział,  że daje mi 30% szans na naturalne zajście. W moim przypadku jest to dużo.


Czuję się nawet dobrze. Jeśli wszystko będzie dobrze to ok.godz.16 może wyjdę do domu. Zaraz ma przyjść do mnie pielęgniarka i będę musiała wstać. Mam nadzieję, że dam radę i trochę pochodzę, bo od leżenia bolą mnie plecy.


Przez najbliższy tydzień czeka mnie dieta płynna. Jelita muszą dojść do siebie no i nie mogę ich zapchać. 19 kwietnia mam zgłosić się na ściągnięcie szwów z moich czterech dziurek w brzuchu. 


Cieszę się, że już po wszystkim i mam to za sobą.


Dzień przed operacją... 2018-04-08

Przeziębienie trochę ustąpiło. Czuję się lepiej i cieszę bo dojdzie do jutrzejszego  zabiegu. Trochę zaczynam się denerwować ale to chyba normalne ;) 


Od czwartku jestem na diecie a tak marzy mi się pizza albo burger Wink Schudłam 2,5 kg i pewnie trochę mi jeszcze zleci zanim dojdę do siebie po zabiegu. Plus jest taki, że będę wyglądała jak modelka Wink chociaż przez chwilę.


Mam zamiar wybrać się zaraz na spacer bo dzisiaj u nas piękna pogoda więc szkoda nie skorzystać. Muszę złapać kilka promyków słonka i nabrać pozytywej energii przed jutrem. 


Miłej niedzieli Wam życzę.


Decyzja 2018-04-05

Byłam w klinice i rozmawiałam z lekarzem. Powiedział, że jeśli nie pojawi się gorączką ani przeziębienie nie rozkręci się na tyle, aby brać antybiotyk to do operacji dojdzie. Mam zatem nadzieję, że przez weekend nastąpi poprawa i zacznę czuć się lepiej. Jestem dobrej myśli.


Kupiłam sobie nawet nową piżamę Wink 


Przygotowania 2018-04-04

Zaraz po świętach zabrałam się za badania, które muszę wykonać przed zabiegiem. Biegałam od przychodni do przychodni. Musiałam zrobich RTG klatki piersiowej, EKG, morfologię, układ krzepnięcia krwi, elektrolity, hormon TSH oraz grupę krwi. Całe szczęście, że chodź te badania mogłam zrobić na kasę chorych bo za operacje musimy zapłacić kilka tysięcy. To jest chyba największa bolączka osób chorujących na endometriozę. Na palcach można policzyć lekarzy, którzy są specjalistami w tej dziedzinie. Wizyty u nich są kosztowne nie mówiąc już o zabiegach, ale często nie mamy wyjścia. Odkładamy pieniądze kilka miesięcy, zapożyczamy się aby tylko moc trafić w ich ręce. Każda operacja niesie za sobą ryzyko więc to zupełnie normalne, że chcemy być w dobrych rękach. Sama odczuwam teraz większy spokój wiedząc kto będzie mnie operował.


Od jutra zaczynam dietę ubogoresztkową. Będę przyjmowała Dulcobis i Espumisan. Obawiam się tylko, że zabieg może zostać przesunięty bo jestem przeziębiona. Staram się ratować i podleczać ale co z tego wyjdzie... nie wiem. Wiem tylko, że bardzo nie chciałabym przesuwać tego zabiegu bo jeszcze zwariuję od ciągłego zastanawiania się co będzie...


Jutro pojadę do kliniki i mam nadzieję, że coś się wyjaśni także proszę Was o trzymanie kciuków.


Wielkanoc 2018-04-04

Święta Wielkanocne spędziliśmy u teściów, 120 km od Wrocławia. Odwiedziliśmy rodzinę i znajomych. Wszędzie każdy pytał się mnie o operację. Co będzie robione, jak i czy się boję? Odpowiadałam a moja znajoma stwierdziła, że mówię o tym jak o wyrwaniu zęba. Jak o czymś mało istotnym...a co miałam zrobić?  Płakać?  Krzyczeć?  Teraz muszę zebrać się w sobie, iść na zabieg i wierzyć że wszystko będzie dobrze. 


Lekarz zasugerował żebyśmy pomyśleli o usunięciu macicy bo dziecko mamy, ale jakoś ciężko brać mi to pod uwagę. Mam 32 lata, jestem młoda i chciałabym jeszcze zajść w ciążę. Liczę się jednak z tym, że mogę wybudzić się po operacji i usłyszeć, że macicy juz nie mam. Przeraża mnie to, ale już chyba mniej niż na początku. Powoli oswajam się z tą myślą. Wolę się miło zaskoczyć niż rozczarować o ile można tak o tym mówić...


Starania cz.III 2018-04-04

Gdy Ines skończyła 4 miesiące zapragnęliśmy kolejnego dziecka. Zawsze chcieliśmy mieć dwójkę bądź trójkę dzieci. Nie chcieliśmy, żeby miedzy dziećmi była zbyt wielka różnica wieku więc postanowiliśmy działać Wink Nie karmiłam piersią bo nie miałam pokarmu więc okres zjawił się dość szybko. Po kilku nieudanych próbach postanowiłam znowu iść na badanie HSG. Wiem, że to szaleństwo ale może w tym szaleństwie jest metoda.... Udało się raz, drugi więc byłam przekonana, że i tym razem się uda.


Niestety tym razem było inaczej. Ciąża się nie pojawiała a ja zaczynałam tracić powoli nadzieję.


W międzyczasie mój mąż oglądając telewizję trafił na program o endometriozie. Okazało się, że lekarz, który w nim występował przyjmował we Wrocławiu i to obok naszego miejsca zamieszkania. Postanowiłam udać się do niego. Pomyślałam, że to takie zrządzenie losu i skoro jest tak blisko to muszę się zarejestrować. Po jakiś 2 miesiącach miałam wizytę. Siedząc i czekając na swoją kolej trochę się stresowałam. Bałam się tego co mogę usłyszeć. Lekarz okazał się bardzo miły i powiedziała mi wiele rzeczy o endometriozie, o których nie miałam pojęcia. Zaproponował operację


W tamtym momencie jeszcze jej nie chciałam. Bałam się, że to obniży moją rezerwę jajnikową (AMH). Nadal staraliśmy się o dziecko. Minęło kilka miesięcy i postanowiliśmy udać się do kliniki leczenie niepłodności. Żeby podejść do inseminacji musieliśmy zrobić szereg badań więc w międzyczasie, żeby nie tracić czasu poddałam się stymulacji. Przyjmowałam zastrzyki w brzuch i brałam tabletki. Niestety bez żadnych efektów...Ciąży nie było


Zapisałam się do grupy na Facebooku Endometrioza- jak z nią żyć? Czytając jeden z postów zobaczyłam, że szukają dziewczyny do wzięcia udziału w nagraniu  do programu 36,6, która ma endometriozę a jednocześnie udało jej się zajść w ciąże i urodzić. Postanowiła się zgłosić. Chciałam iść i dać innym dziewczynom nadzieję. Program nagrywany była w Krakowie. Pojechałam tam razem z mężem i córką. W nagraniu brała udział jeszcze jedna dziewczyna zmagająca się z tą chorobą oraz lekarz, u którego byłam kilka miesięcy wcześniej. Podczas nagranie lekarz pokazał co endometrioza robi w brzuchu chorej kobiety. Byłam w szoku. Choruje od kilku lat a nie wiedziałam, że w jamie brzusznej może zrobić się monolit, że wszystkie narządy mogą posklejać się w całość. Wstrząsnęło to mną na tyle, że postanowiłam znowu iść do Pana doktora i zobaczyć co dzieje się teraz po kilku miesiącach.


Podczas badania lekarz, aż przeklął mówiąc że endometrioza zaatakowała jelita i muszę poddać się jak najszybciej operacji żeby nie doszło do stomii. Przeraziłam się, popatrzyłam na męża, który był ze mną w gabinecie i obydwoje wiedzieliśmy, że to już nie są przelewki...Muszę iść jak najszybciej na kolejny zabieg.


26 marca 2018 roku byłam na wizycie a 9 kwietnia czyli za równe 2 tygodnie mam zabieg. Boję się ale muszę być dzielna bo mam córkę, dla której muszę być zdrowa, męża no i Sonię moją ukochaną psinę ;)


Czas szybko mija 2018-04-04

Po 3 dniach od porodu wróciłyśmy do domu. Musieliśmy się siebie nauczyć. Na początku nie było nam łatwo. Ines płakała a my nie wiedzieliśmy co się dzieje... może jest głodna, może zmęczona a może coś ją boli. Tych może było nieskończenie wiele. Z dnia na dzień było coraz lepiej. Nie mogę powiedzieć, że zawsze było kolorowo bo skłamałabym, ale dawaliśmy sobie radę. Myślę nawet, że całkiem dobrze szła nam opieka nad naszym szkrabem.


Na szkole rodzenie poznałam dziewczynę z klatki obok, która urodziła dwa tygodnie po mnie więc miałam z kim spacerować i wymieniać się doświadczeniami. Dziewczynki rosły w oczach. To był fajny czas. Bardzo miło go wspominam także Madzia fajnie byłoby to powtórzyć Wink


Ines skończyła niedawno 3 latka. Chodzi do przedszkola. Jest zdrowa i radosna. Daje nam dużo szczęścia i kochamy ją baaaardzo mocno. Nie wiem kiedy ten czas zleciał...


Poród 2018-04-04

Termin porodu miałam na 28 lutego 2015 roku. Naszej córce jednak nie spieszyło się na świat. 5 marca położyłam się do szpitala. Po 2 dniach dostałam oksytocynę na wywołanie porodu, ale niestety nasz mały uparciuch dalej chciał być w brzuchu. Cała noc z 8 na 9 marca była jakaś dziwna. Brzuch miałam twardy i ciągle chciało mi się siku. Budziłam się co 30 min. Przeczuwałam, że to może być ten moment, na który tak długo czekałam. O 3.15 w nocy odeszły mi wody a godzinę później byłam już na sali porodowej razem z moim mężem. Przez cały poród musiałam leżeć ponieważ nie miałam rozwarcia. Dostałam oksytocynę i byłam monitorowana. Powoli coś zaczynało się ruszać... Ból się nasilał, rozwarcie się zwiększało. Wszędzie w książkach jest napisane, że kobiety mają kryzys 7 centymetra. Nie wierzyłam w to dopóki sam go nie miałam. Mając 7 centymetrów rozwarcia byłam bardzo zmęczona i marzyłam o cesarce... Dostałam znieczulenie zewnątrzoponowe i poczułam się lepiej. Bóle pleców i bóle zniknęły ale pojawiły się bóle parte. One tak bardzo mi nie doskwierały. Po 2 godzinach miałam już rozwarcie 10 centymetrów i zaczęłam rodzić. Nagle w sali gdzie byłam tylko ja, mąż i położna pojawiło się jeszcze z 5 innym osób. Mąż ciągle był przy mnie trzymając mi jedną nogę i pomagając oddychać. Urodziłam w ciągu 10 min. Cały poród trwał 9,5 godziny, ale jeśli miałabym go porównać do bóli podczas okresu to zdecydowanie mniej bolał. 


Ines była z nami Smile Ja oczywiście płakałam ze szczęścia, a u mojego męża pierwszy raz w życiu widziałam łzy w oczach. Warto było czekać na ten moment tyle lat. Nasza córka urodziła się o godzinie 12.15, 9 marca 2015 roku. Ważyła 3620 i mierzyła 56 cm. Nie była małą dziewczynką ;) Lekarze zostawili nas na godzinę żebyśmy mogli nacieszyć się tą chwilą. 


Starania cz.II 2018-04-04

Minęły 3 miesiące i znowu zaczęliśmy starać się o dziecko. Po 6 miesiącach nieudanych starań znowu wybrałam się do mojej Pani ginekolog i ubłagałam ją o kolejne badanie HSG. Dostałam skierowanie i znowu byłam w szpitalu. Do badania podeszłam już bardziej spokojna bo przecież już je miałam. Tym razem było tak samo. Zakładanie aparatu Schultzego bolało, ale samo podanie kontrastu już nie. Czułam lekkie rozpieranie w brzuchu ale czego się nie robi żeby mieć dziecko. Obydwa jajowody były drożne.


Tak samo jak za pierwszym razem i teraz dostaliśmy zielone światło i od razu zaczęliśmy strać się o dziecko Wink Test ciążowy zrobiłam dzień przed spodziewaną miesiączką. Kupiłam najdroższy jaki był w aptece. Miał być super czuły więc byłam pewna, że to co pokaże będzie prawdą. Po powrocie do domu zrobiłam test i zobaczyłam jedną kreskę. Z nadzieją patrzyłam łudząc się, że zaraz pojawi się druga. Niestety nie pojawiła się...


W kolejnym dniu miesiączki nie było. Mój mąż wracając z pracy kupił test ciążowy za około 6 zł i kazał mi go zrobić. Powiedziałam, że to nie ma sensu bo wczoraj robiłam test, który była super czuły i nic nie wykrył a dzisiaj jakiś tani test ma mi pokazać dwie kreski... Nie wierzyłam w to jednak po chwili poszłam i zrobiłam test. Byłam tak pewna wyniku, że po zrobieniu testu położyła go na półkę i wyszłam z toalety. Po jakiejś chwili mój mąż poszedł sprawdzić wynik. Wszedł do pokoju mówiąc jest druga kreska. Nie wierzyłam. Pokazał mi test i rzeczywiście było widać drugą kreskę. Standardowo rozpłakałam się ale tym razem bardziej z przerażenia niż ze szczęścia. Bałam się, że znowu coś się wydarzy. 


Lekarz potwierdził ciążę Smile. Tym razem nikomu o niej nie powiedzieliśmy. No prawie nikomu bo ja oczywiście musiałam podzielić się tą informacją z moją mamą ale o tym to chyba nawet mój mąż do tej pory nie wie Wink. Tygodnie leciały. Dużo odpoczywałam i przyjmowałam leki na podtrzymanie. Około 10 albo 11 tygodnia powiedzieliśmy o ciąży rodzinie i znajomym. W 12 tygodniu byliśmy na badaniach prenatalnych, które wyszły dobrze. Nasze dziecko było zdrowe!!! Weszliśmy w drugi trymestr ciąży i wtedy dopiero zaczęłam cieszyć się ciążą. Mówiłam do brzucha i byłam przekonana, że to dziewczynka. Tak bardzo chciałam mieć córkę. 


Byłam bardzo szczęśliwa kiedy lekarka powiedziała, że to dziewczynka. Powoli zaczęłam rozglądać się za łóżeczkiem, wózkiem i ubrankami. Zakup tego wszystkiego sprawiał mi ogromną radość. Ines nasza córka ładnie przybierała na wadze i coraz bardziej kopała swoją mamę. Lubiłam to bo wiedziałam, że jest wszystko dobrze, że moja córka żyje. Zbliżał się dzień porodu...


e-blogi.pl
  e-blogi.pl  [Załóż blog!] rssSubskrybuj blogi
[Zamknij reklamy]